Blog
Fraszki i refleksje
Jacek K.M.
Jacek K.M. Zajmuję się człowiekiem i jego historią,geograficznie blisko San Francisco,duchem Pols
14 obserwujących 235 notek 118941 odsłon
Jacek K.M., 16 maja 2017 r.

Trump walczy z “deep state”...

1698 17 0 A A A

Świat kołysze się przed oczyma naszej wyobraźni odbierając uderzenia z jednej strony od zwycięskich globalistów, usiłujących zdestabilizować świat tradycyjnych wartości,  z drugiej od zdesperowanych narodów próbujących ocalić własną tożsamość.  Banksterzy wyraźnie przyspieszają, szczególnie po zwycięstwie w USA Donalda J. Trumpa i opuszczeniu przez Wielką Brytanię UE wiedząc, że dalsze straty mogłyby zagrażać ich imperialnym planom.

image

Dlatego ważne było zatrzymanie Wiosny Narodów wśród  ciągle jeszcze nie potrafiących odnaleźć swojej odwagi i tożsamości Francuzów.  Trudno, szkoda Francji poddanej procesowi powolnego podgrzewania żaby, szkoda jej historycznych pamiątek. Dziś Francję najlepiej reprezentuje wizerunek nowej pani prezydentowej, śmiało można podziwiać jej minione uroki, ale z tego młyna mąki już nie będzie.  A może rację miał Charles de Gaulle narzekając, że trudno jest rządzić krajem, który ma aż 246 rodzaje sera…

W USA na naszych oczach ma miejsce największa kampania dezinformacyjna przez “deep state”, Partię Demokratyczną i mainstreamowe media (MSN). Jej celem jest impeachment prezydenta Trumpa, a jeśli to niemożliwe takie uwikłanie jego administracji, aby ją zdezorganizować i nie dopuścić do realizacji zapowiadanych reform. Trump codziennie jest pod koszącym ogniem totalnej opozycji, wszystko co robi, reformuje jest niebezpieczne i zagraża bezpieczeństwu państwa, prawom i wolnościom obywatela. Sytuacja do złudzenia przypomina walki postkomunistów wyznania magdalenkowego przeciwko będącemu u władzy  patriotycznie nastawionemu obozowi PiS.


Z paszczy światowych mediów wyłania się wiele niebezpieczeństw.  W Korei Północnej totalitarny grubasek Kim uparcie krząta się przy rosyjskich i chińskich rakietach, w socjalistycznej Wenezueli obdarzonej olbrzymimi złożami ropy naftowej, jej socjalistycznemu przywódcy Nicolasowi Maduro zabrakło najwyraźniej oleju w głowie. Wypada przypomnieć, że kariera Maduro w swoich początkach podobna była do kariery Mietka Wachowskiego, obaj zaczynali jako kierowcy przyszłych prezydentów,  tylko w Polsce socjalizm jakoś się zapowietrzył, a w Wenezueli ludzie nie mają już co jeść! Została tylko ideologiczna piana, której większość ma też już dosyć...


Patrzymy na obecny stan rzeczy na świecie przez pryzmat historycznego doświadczenia. Z szacunkiem i dumą wspominamy starożytny Rzym, szczególnie państwo-republikę respektującą prawa swoich obywateli i hamującą zapędy i apetyty domorosłych dyktatorów, królów i cesarzy. Widzimy ekspansję Rzymu, wzrost potęgi władzy centralnej,  wzrost znaczenia arystokracji, ograniczenie praw obywateli, ówczesnej klasy średniej, napływ imigrantów (i niewolników)  i upadek Rzymu, upadek imperium opartego na prawie. Potem doświadczyliśmy średniowiecza z silnymi ośrodkami władzy i pozbawionymi praw ludzkimi masami. W Rzeczpospolitej rolę buforu, swoistej ówczesnej klasy średniej stanowiła  stosunkowo liczna szlachta. Dopiero rewolucja przemysłowa sprzed ponad 200 lat pozwoliła na powstanie klasy średniej, tworzącej bufor między władzą i nową finansową arystokracją, a ludźmi niższego stanu.


Ciągle trwa przepychanka między super bogatymi elitami, a klasą średnią, która odwołując się głównie do konstytucji, chciałaby jednak utrzymać zasadę równości tak bogatych (arystokracja finansowa) jak i biednych wobec prawa.


Wiemy z historii, że to światowe elity w pogoni za swoją utopią sięgnęły po utopię Karola Marksa (twórcy współczesnego czerwonego niewolnictwa), oraz uposażyły i poparły bolszewicki przewrót w Rosji. Wiemy też, że ten reżim za swojego największego wroga uznał klasę średnią i ludzi żyjących i prosperujących bez pomocy państwa. Tak powstają totalitarne państwa w których bezwzględnie rządzą elity nad pozbawionym swoich praw pospólstwem.


Wielokrotnie elity próbowały (i dalej próbują) podporządkować sobie społeczeństwo obywatelskie w USA. W 1902 r. nawet Sąd Najwyższy uznał, że podatek od zarobków jest niezgodny z konstytucją i może doprowadzić do zniewolenia (ograniczenia wolności) pracowników i pozbawienia owoców ich pracy.  Wtedy elity użyły podstępu (dziel i rządź) pozyskując i motywując biednych tym, że podatek jest dobry, bo będą go płacić tylko najbogatsi, poza tym będzie bardzo niski ok. 2-3%. Co więcej wpływy z podatku miały być przeznaczone właśnie na pomoc biednym.


Innym sposobem uzyskania zgody do dobrania się do wypłat pracowników była wojna. Już w I wojnie światowej dorwano się do pieniędzy pracowników tyle, że te podatki trafiły do koncernów produkujących broń, od której ginęli właśnie ci z niższych warstw społecznych.  Jedynymi zwycięzcami tej skomplikowanej operacji zostały finansowe elity w poszczególnych krajach. Podatek raz ustanowiony bardzo trudno wycofać. Podatek dotyczy głównie ludzi pracujących, elity posiadają swoje zdobyte, czy odziedziczone fortuny, armię  cwanych księgowych i lobbystów inspirujących szczegóły ustaw podatkowych...

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Lubię i uprawiam historię, ale z braku czasu posługuję się często fraszką, którą próbuję definiować zjawiska w otaczającym mnie swiecie...

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Tagi

Tematy w dziale Polityka